Tak, tak... pierwszy raz w tym roku się pojawiam, mam zaległości na swoim blogu, ale też w czytaniu waszych. Same wiecie, że różnie się układa w życiu, a u mnie było trochę zawirowań i (tak, przyznaję się bez bicia) lenistwa.
A teraz do rzeczy, a będzie ich sporo. Nie zima wymogła odłożenie koronek na rzecz ciepłych tworków i tak oto czapki i komin.
Po to mam córkę! haha :)
A teraz coś na zamówienie, nie ja wybierałam kolory, takie dostałam. Teraz komplet nosi szczęśliwa sześciolatka, a za modeli standardowo służą mi moje pociechy :)
Parasolka jest wersją próbną, bo to był dywanik, a nawlekłam go na szkielet parasolki. Przymierzam się do większej pracy, więc chciałam się przekonać jak to mniej więcej wygląda w realu. Wyszło przyzwoicie :)
Teraz coś dla małej dziewczynki :) inspirowałam się internetem, ale koniec końców musiałam sama coś wymyślić.
A na koniec kokon dla niemowlaka, niestety zdjęcie robione w nocy, a światło żarówki jest beznadziejne. Nie zdążyłam zrobić porządnych zdjęć, więc jest to co jest.
To tyle :) Oczywiście na krochmalenie czeka kilka serwetek i nie wiem kiedy to zrobię (nie cierpię upinać!).
Szydełko Kiry to blog dla osób miłujących się w robótkach ręcznych :) Mam nadzieję, że czytający i oglądający znajdą coś dla siebie
Etykiety
ananasy
aniołki
bieżnik
bluzka
bombki
brugijska koronka
buciki
chodnik
choinka
chusta
czapka
czepek
dywanik
dzwonki
elementy
filet
fioletowy melanż
firanka
girlanda
gwiazdki
koc
kocyk
kokon
kolczyki
komin
komplet na chrzest
koszyczek
krochmal
łapacz snów
mata
melanż
obrus
parasolka
patchwork
pikotki
podkładki
poduszka
róża
róże
schemat
serce
serweta
serwetka
serwetki
skarpeta na butelkę
sopelek
sowa
sukienka
szal
śnieżynki
Święta
wzory
zajączki
zakładka
zawieszka
zazdroska
poniedziałek, 13 lutego 2017
środa, 7 grudnia 2016
Coraz bliżej święta...
Dzisiaj krótko, korzystam z drzemki córci i mam tylko chwilkę.
A więc gwiazdki, śnieżynki, bombki i girlandy.
Brak opisu wynagradzam dużą ilością zdjęć :)
A więc gwiazdki, śnieżynki, bombki i girlandy.
Brak opisu wynagradzam dużą ilością zdjęć :)
piątek, 11 listopada 2016
Choinka
Genialny pomysł Iwony został wcielony w życie i oto powstała choinka.
Ale ale...
Po kolei: pierwsza wersja mi się nie podobała, czegoś jej brakowało.
Myślałam, myślałam i wymyśliłam! Przecież to ma być drzewko świąteczne, a nie jakieś pospolite z lasu.
A jak Święta, to i śnieg.
I jeszcze z domkiem, który zainspirował Iwonę, a później i mnie.
A na koniec...
Robię sobie choinkę... a tu Gandalf Zielony :D
Taki żarcik dla fanów Tolkiena ;)
Ale ale...
Po kolei: pierwsza wersja mi się nie podobała, czegoś jej brakowało.
Myślałam, myślałam i wymyśliłam! Przecież to ma być drzewko świąteczne, a nie jakieś pospolite z lasu.
A jak Święta, to i śnieg.
I jeszcze z domkiem, który zainspirował Iwonę, a później i mnie.
A na koniec...
Robię sobie choinkę... a tu Gandalf Zielony :D
Taki żarcik dla fanów Tolkiena ;)
poniedziałek, 7 listopada 2016
Posturodzinowy post.
Na początek zaległe zdjęcie maszyny, którą dostałam od męża. Jako, że ja początkująca (i to bardzo) to mi starczy taka. Potrzebna mi głównie do poszywania spodni (z metra cięta jestem - 152cm) i szycia poszewek, bo moja Ala ma nietypową wymiarowo poduszkę. Może z czasem się pokuszę o coś bardziej skomplikowanego :).
Następnie zaległe prace. Jak ostatnio pisałam, nie mogę za bardzo przeciążać lewej ręki. Pocieszające jest to, że już wraca sprawność i już nadrabiam powoli zaległości. Czasami mam do wyboru dziarganie albo zmywanie. Jak mąż przychodzi z pracy, to się pyta czemu zlew cały zawalony :D.
Bieżnik pochodzi z jednej z gazetek od Iwony (tak, przygotuj się na częste wspominanie tego prezentu Iwonko! :)).
To jest niekrochmalone i z nowych nici. Anchor Aida 10. Sztywne o splocie sznurka. W sumie można przeprasować i też jest dobrze.
Tutaj dzieje się wielki obrus i jakoś się dokończyć nie może. Kordonek jest turecki i jest prześliczny, błyszczący i cienki, więc szydełko 1,3mm.
A teraz zaległości włóczkowe.
Moja wersja Ogonu Smoka :)
Nieskończony szal. Miał być dla męża, ale jak on to stwierdził: "nie będę tego nosił, bo nie wiem jak, a poza tym wyglądam jak głupek" (z tym że on nie powiedział głupek). W takim razie mój brat zgłosił chęć przejęcia niechcianego prezentu. A włóczka taka mięciutka i milutka... Nie to nie!
Koc czekał rok na dokończenie. Podczas roboty, mój Karolek stwierdził, że to będzie jego i już. A że zostało mi włóczki, to i poduszkę do kompletu dorobiłam :). Korzystają z tego wszyscy (mój mąż również, choć trochę przykrótki koc jest :)).
Pled tak się spodobał szwagierce, że do świąt mam jest zrobić takie coś, tylko dwa razy większe.
A propos świąt...
Robiło się łatwo do czasu krochmalenia. teraz najpierw wykrochmalę wszystkie ściany i dach osobno i na koniec połączę. A w środku jest mała świeczka ledowa. Na żywo wygląda cudnie, więc mam w planach dorobić jeszcze domków i kościół.
A Już tak na sam koniec... Wczoraj miałam urodziny i gdyby nie życzenia, to w ogóle bym zapomniała, bo to taki zwykły dzień był. Za dzieciaka, to tort, prezenty i w ogóle niecierpliwe oczekiwanie. A teraz już tylko kolejna cyfra. Co prawda w sobotę zrobiłam małą imprezę i było kilku gości, ale nie było tego "czegoś". Nie powiem, bo było fajnie i sympatycznie... Ale, właśnie to "ale". Co to za urodziny z dale od rodziny i przyjaciół?
Ale! Nie mogę skończyć posta tak dołująco! To chyba przez tą pogodę, jesienna chandra jak nic...
Cieszę się, że w ogóle miałam gości, bo (jak to mój teść stwierdził) zrobiłam wigilię, a nie urodziny :). Cały dzień przy garach i z papilotami na głowie :)
Jednak było super ;)
Następnie zaległe prace. Jak ostatnio pisałam, nie mogę za bardzo przeciążać lewej ręki. Pocieszające jest to, że już wraca sprawność i już nadrabiam powoli zaległości. Czasami mam do wyboru dziarganie albo zmywanie. Jak mąż przychodzi z pracy, to się pyta czemu zlew cały zawalony :D.
Bieżnik pochodzi z jednej z gazetek od Iwony (tak, przygotuj się na częste wspominanie tego prezentu Iwonko! :)).
To jest niekrochmalone i z nowych nici. Anchor Aida 10. Sztywne o splocie sznurka. W sumie można przeprasować i też jest dobrze.
Tutaj dzieje się wielki obrus i jakoś się dokończyć nie może. Kordonek jest turecki i jest prześliczny, błyszczący i cienki, więc szydełko 1,3mm.
A teraz zaległości włóczkowe.
Moja wersja Ogonu Smoka :)
Nieskończony szal. Miał być dla męża, ale jak on to stwierdził: "nie będę tego nosił, bo nie wiem jak, a poza tym wyglądam jak głupek" (z tym że on nie powiedział głupek). W takim razie mój brat zgłosił chęć przejęcia niechcianego prezentu. A włóczka taka mięciutka i milutka... Nie to nie!
Koc czekał rok na dokończenie. Podczas roboty, mój Karolek stwierdził, że to będzie jego i już. A że zostało mi włóczki, to i poduszkę do kompletu dorobiłam :). Korzystają z tego wszyscy (mój mąż również, choć trochę przykrótki koc jest :)).
Pled tak się spodobał szwagierce, że do świąt mam jest zrobić takie coś, tylko dwa razy większe.
A propos świąt...
Robiło się łatwo do czasu krochmalenia. teraz najpierw wykrochmalę wszystkie ściany i dach osobno i na koniec połączę. A w środku jest mała świeczka ledowa. Na żywo wygląda cudnie, więc mam w planach dorobić jeszcze domków i kościół.
A Już tak na sam koniec... Wczoraj miałam urodziny i gdyby nie życzenia, to w ogóle bym zapomniała, bo to taki zwykły dzień był. Za dzieciaka, to tort, prezenty i w ogóle niecierpliwe oczekiwanie. A teraz już tylko kolejna cyfra. Co prawda w sobotę zrobiłam małą imprezę i było kilku gości, ale nie było tego "czegoś". Nie powiem, bo było fajnie i sympatycznie... Ale, właśnie to "ale". Co to za urodziny z dale od rodziny i przyjaciół?
Ale! Nie mogę skończyć posta tak dołująco! To chyba przez tą pogodę, jesienna chandra jak nic...
Cieszę się, że w ogóle miałam gości, bo (jak to mój teść stwierdził) zrobiłam wigilię, a nie urodziny :). Cały dzień przy garach i z papilotami na głowie :)
Jednak było super ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































